– technika: olej na płótnie;

– rozmiar: 240 x 150 cm;

– rok: 2025.

Pomysł, który zapoczątkował Krzysztof Romankiewicz już dawno temu, ewoluował, a ja opowiadam o moich Jeźdźcach z innej perspektywy. Choć nasze rozważania były i są wspólne, zwłaszcza w mechanice, to jednak różnią się perspektywą. Dzięki temu już na początku dajemy możliwość każdemu odbiorcy do pełnej analizy osobistej i nie narzucamy obiektywizmu. Ja malując ten obraz myślałem nie o zagładzie ludzkości, ani o religii, tylko o zagrożeniach wewnętrznych indywidualnego człowieka w obliczu kontroli za pośrednictwem manipulacji informacjami. To jest moim zdaniem największe zagrożenie współczesnego świata. Medialne sterowanie opinią publiczną, polityczna poprawność, zagubienie wobec fake newsów, wykorzystywanie A.I. do celów podłych. Na moim obrazie, to my jesteśmy końmi i tworzymy własnych jeźdźców zagłady, jednocześnie będąc ich często nieświadomymi nosicielami, infekując innych. Warto zwrócić w dzisiejszym świecie uwagę zwłaszcza na dzieci, które nieświadome zagrożeń, sami roznoszą kłamliwe treści wręczone im za pośrednictwem nowoczesnych mediów przez dorosłych hipokrytów.


Czy istnieje jeździec bez konia? A może istnieje koń bez jeźdźca?


Pamiętajmy, że sztuczna inteligencja, to jeszcze nie sztuczna świadomość. Czy w momencie powstania sztucznej świadomości, nadal będziemy mieli prawo nazywać ją „sztuczną”?

Zaraza: wygląd zaczerpnąłem z ubioru tzw. lekarza zadżumionych, noszącego maski wypełnione wonnymi ziołami i olejkami, ukrytego i anonimowego. Z rozwartej paszczy sypią się pieniądze, wymiotuje nieokreśloną plazmą na ludzi, którzy ją stworzyli i roznoszą. Na kapeluszu ma złotą koronę laurową, widać też kształt wielkiej sędziowskiej kryzy ponad rogatym zwieńczeniem korony. Zaraza jest najważniejszym jeźdźcem, który powoduje nadejście kolejnych. Jest biały, zgodnie z opisami biblijnymi.

Wojna: w formie niemieckiej gilotyny, w której lunecie widać odległy wybuch atomowy, a na głowie ma hełm z wyżartymi rdzą pustymi oczodołami, którego wygląd zaczerpnąłem z własnego obrazu „W imię prawdy powszechnej”. Jest czerwona, a ostrze gilotyny nawiązuje do miecza, który Wojna trzyma w Apokalipsie Św. Jana.

Głód: tragiczna kompozycja stworzona z dwójki afrykańskich dzieci umierających z głodu, trzymających biblijne szalki wagi w formie pustych misek na jedzenie. Zgodnie z Biblią, jest czarna.

Śmierć: Zwycięska królowa ze swoją towarzyszką Otchłanią w formie pustej, nienaturalnie rozwartej paszczy i pustych oczodołów. Zgodnie z opisami Apostoła Jana, jest sina. Ma też koronę nawiązującą do kościstych kształtów, często stosowanych w ornamentach firm pogrzebowych.

Rozsypane postacie ludzkie, śluz i pieniądze są w miejscu koni na znak, że sami jesteśmy końmi i tworząc jeźdźców, sami ich rozprzestrzeniamy po świecie nowoczesnych mediów i form przekazu.

W tle widać płonącą Warszawę ze zniszczonym niemieckim krzyżem żelaznym w miejscu Kolumny Zygmunta oraz płonącą Jerozolimę w chwili zniszczenia Drugiej Świątyni Żydowskiej z Golgotą w tle i Żydem w pasiaku uciekającym w kierunku miasta. Ponad Jerozolimą unosi się złamana pieczęć.


Bogumil Hoder Art

Detale obrazu